Wiek XVII-XVIII

Lubomirscy herbu Drużyna, czyli Szreniawa bez Krzyża -1616-1703 właściciele zamku Rzemień, klucza dóbr rzemieńskich, w tym miasta Rzochowa, 11 wsi i 5 folwarków.
książę Stanisław Lubomirski
książę Aleksander Michał Lubomirski
książę Józef Karol Lubomirski
książę Jerzy Sebastian Lubomirski
książę Hieronim Augustyn Lubomirski

Poślubiając młodziutką, niespełna 17-letnią Helenkę Ossolińską książę Aleksander Michał Lubomirski (1614-1677) został zięciem Jerzego Ossolińskiego – bardzo bogatego i wpływowego arystokraty. Miał 23 lata i był jeszcze bez tytułów, ale już wtedy rysowała się przed nim perspektywa zostania dziedzicem wielkiej fortuny po rodzicach, w tym dóbr klucza rzemieńskiego z miastem Rzochowem nad Wisłoką i zamkiem Rzemień, który zaskakiwał wszystkich gości niedostępnością, jako że stał na wyspie pośrodku szerokiego i głębokiego rozlewiska, był otoczony wysokimi, kilkumetrowymi wałami typu bastionowego, a nadto został obsadzony wojskiem oraz naszpikowany czterdziestoma działami gotowymi do strzału.

Książę Aleksander Michał Lubomirski posiadał 8 dzierżaw, toteż 4 miasta i 61 wsi z 33 folwarkami przynosiły mu wysokie dochody, przede wszystkim dlatego, że były sprawnie zarządzane. Był ożeniony z Heleną Teklą z Toporczyków, córką Jerzego Ossolińskiego – wojewody sandomierskiego i kanclerza wielkiego koronnego. Miał z nią jednego syna, Józefa Karola.

Jedną z pierwszych spraw, którą Aleksander Michał Lubomirski zajął się po przejęciu Kolbuszowej, było dokończenie budowy rezydencji. Prace rozpoczęto prawdopodobnie od nadbudowania drewnianego piętra nad starym, murowanym dworem i urządzenia z tyłu za nim ogrodu włoskiego. Ten etap zrealizowano przed rokiem 1654. „Potop szwedzki” i najazd oddziałów Jerzego II Rakoczego spowodował w dobrach klucza kolbuszowskiego tak duże zniszczenia, że dalsza realizacja założenia rezydencjonalnego została wstrzymana na kilkanaście lat. W każdym razie jeszcze przed śmiercią zdążył z budową na przedpolu dworu (pałacu) trzech oficyn dla służby dworskiej. Od 1672 r. administratorem rezydencji i klucza był Franciszek Zaorlicz („nasz starosta kolbuszowski”).

Polska tego czasu wielokrotnie stawała się wojenną areną.

Straszliwą zawieruchą, która w połowie XVII wieku dotarła nad Wisłokę był najazd wojsk króla szwedzkiego Gustawa Adolfa X.
Roku Pańskiego 1655 nastał „potop szwedzki”. Pod bronią stanęły załogi zamków w Mielcu, Przecławiu, Zgórsku, Baranowie i przede wszystkim w Rzemieniu, który Lubomirscy h. Szreniawa potężnie ufortyfikowali i uzbroili aż w 40 dział. Twierdza oraz dobra rzemieńskie należały wtedy do Lubomirskich a majątki przecławskie do Tarnowskich h. Leliwa. Pazury wojny dosięgły je połowicznie, lecz straty obu rodów były wielkie, a jeszcze większe Ossolińskich h. Topór i Morsztynów h. Leliwa po wysadzeniu zamku w Mielcu i spaleniu dworu obronnego w Zgórsku.

Jesienią 1655 roku mężnie stawiali opór obrońcy Rzemienia. W tej fortyfikacji mogło przebywać nawet czterystu żołnierzy, w tym aż 40 obsad artyleryjskich. Ludzie Lubomirskiego utrzymali zamek kilka tygodni, do wyczerpania zapasów wody pitnej i wystrzelania ostatnich kul armatnich. Głód, wycieńczenie oblężonej załogi zamku i uległa postawa właściciela posiadłości rzemieńskich – to były ostateczne i najgorsze z możliwych powody do poddania Rzemienia szwedzkim najeźdźcom. Na domiar złego wcześniej przyszła zima, więc mróz skuł wodę w stawach i właściwie do zera zniwelował naturalne walory obronne Rzemienia – w końcu przecież zamku wodnego.

W czasie krwawych zdarzeń w tych małopolskich okolicach istniała silnie rozwinięta partyzantka, wierna Rzeczypospolitej i królowi Janowi Kazimierzowi. Ślady tamtych dni możemy i dziś ujrzeć w wielu miejscach, np. w Korzeniowie (grób dragona, który wyrwał Pilzno z rąk szwedzkich okupantów i poległ w walce, kiedy wycofywał się z Przecławia). Także w Tuszymie, gdzie kilkakrotnie doszło do potyczek ze Szwedami i po obu stronach ginęli żołnierze. Jako że nie wszyscy napastnicy uszli za Bałtyk.

6 kilometrów dalej, w Przecławiu, także zagnieździło się szwedzkie wojsko. Po długiej okupacji Szwedzi odeszli z tego miasta, pozostawiając zgliszcza po ratuszu i domach zdziesiątkowanych rodzin mieszczańskich. Spalili także stary, średniowieczny dwór drewniany, ale stojący na obronnym wzgórzu okazały, zbudowany z cegły i kamienia zamek renesansowy przetrwał. Wiele lat po wojnie polsko-szwedzkiej Tarnowscy h. Leliwa sprzedali przecławski majątek wraz z zamkiem -w 1668 jego nowym właścicielem został wojewoda lubelski Władysław Rey h. Oksza i odtąd dziewięć pokoleń bezpośrednich potomków Mikołaja Reja z Nagłowic mieszkało kolejno w Przecławiu aż do końca roku 1944.

W okolicy przestały istnieć dwie budowle należące do Ossolińskich h. Topór – dwór modrzewiowy w Zgórsku i murowany mielecki zamek z trzema wieżami mieszkalnymi.

Skutki najazdu Szwedów na Polskę były długotrwałe – drastycznie zmniejszyła się liczba ludności, załamała się potęga unii polsko¬litewskiej, z gruzami zamków legł system obronny Rzeczypospolitej i osłabł jej militarny potencjał, a do XVIII wieku Polska od kresów wschodnich i zachodnich, od Bałtyku po Karpaty jeszcze nie raz i nie dwa stawała w ogniu.

Ziemia przecławska z pewnością kryje w sobie wiele szczątków bądź prochów poległych przybyszów ze Skandynawii. Ale to nie wszystko, bowiem trzeba wspomnieć jeden z najbardziej spektakularnych, bo „żywych” śladów ich pobytu nad Wisłoką, zwłaszcza w Rzochowie i Tuszowie Narodowym. I bez genetycznych badań naukowych można to z łatwością potwierdzić, słuchając opowieści przekazywanych z ust do ust, że rzochowianie to „szwedy”. Przyglądając się bacznie populacji męskiej, z pewnością spotkamy wśród nich przystojnych niebieskookich blondynów, czy rudobrodych drągali noszących nazwiska zdradzające obce pochodzenie – np. Dec, Szwed.

Oprócz fortuny po ojcu książę Józef Karol Lubomirski (1638-1702) posiadał bardzo dochodowe starostwa: sandomierskie, zatorskie, lubaczowskie, niepołomickie, lubawskie i ryckie. Ożenił się z Teofilą Ludwiką Zasławską-Ostrogską, siostrzenicą króla Jana III Sobieskiego, która wniosła mu w posagu ogromną ordynację ostrogską. Latyfundium Lubomirskich liczyło około 1000 osad. Odtąd kariera księcia toczyła się bardzo szybko. Tuż po ślubie wyruszył pod Wiedeń dla ratowania Europy przed turecką nawałą. Jako rotmistrz husarii bił się pod Parkanami, jednak w walnej bitwie wiedeńskiej (1683) osobiście udziału nie brał, bowiem z powodu choroby musiał zostać w namiocie obozowym, zaś chorągiew poszła w bój. Po powrocie spod Wiednia został koniuszym koronnym (1683-1692). Po dziewięciu latach otrzymał urząd marszałka nadwornego koronnego (1692-1702). Pod koniec życia, na kilka tygodni przed śmiercią w styczniu 1702 r. otrzymał tytuł marszałka wielkiego koronnego.

Józef Karol Lubomirski był jednym z tych właścicieli ziemskich, którzy żywo interesowali się gospodarczą sytuacją swoich posiadłości. Książę dbał o swoje dobra nad Wisłoką, Nilem i w innych miejscach. W sposób szczególny wpisał się w dzieje Kolbuszowej. To za jego staraniem został przebudowany pałac kolbuszowski. Prace modernizacyjne odbywały się pod kierunkiem najwybitniejszego wówczas architekta w Polsce, Tylmana z Gameren, Był to obiekt drewniany i otynkowany, dwupiętrowy, o rozwiązaniach architektonicznych, które wzbudzały ogólny podziw. To o nim ponad sto lat później podał Ewaryst Kuropatnicki przy opisie Kolbuszowej: „…Pałac tu był sławny, choć drewniany – wybornej na sztybrach żelaznych struktury…”. Dzięki Lubomirskiemu i osobistemu protektoratowi Jana III Sobieskiego narodziło się meblarstwo kolbuszowskie. Szlagierem były słynne posadzki dębowe. Trafiły one do rozbudowywanych rezydencji, których wnętrza upiększano taflowymi posadzkami i wyposażano w modne meble fornirowane. Lubomirski dbał o ich rozwój.

 

Czytaj więcej:

WIEK: XIV  |  XIV/XV  |  XV/XVI  |  XVI  |  XVI-XVII  |  XVII-XVIII  |   XVIII  |  XIX  |  XX  |  XXI

 

Opracowanie merytoryczne rysu historycznego: Edward Michocki.
Zamek Książęcy Rzemień – historia: pobierz plik pdf